Korwinów

Szukaj na stronie:

 

 

34 Zadra


Odejście Przytulii bardzo poruszyło Fokusa. Pies nie dawał tego po sobie poznać, bo przecież „wilki nie płaczą”, więc unikał jakiejkolwiek rozmowy na ten temat. Przez pierwsze kilka dni w zasadzie nie wyłaził z budy. Nie chciał jeść, a pasiekę omijał szerokim łukiem.

- Martwię się o niego - mówiła Czarna Nawłotce.
- To normalne, ma żałobę. Każdy radzi sobie ze stratą w inny sposób. Trzeba dać mu czas – tłumaczyła skrzatka.
I ten czas płynął. Po kilku dniach Fokus zaczął wyłazić z budy. Robił obchód podwórka i znikał. Czarna zauważyła duży podkop pod płotem i stało się jasne gdzie jej przyjaciel codziennie znika. Fokus zaglądał bowiem do dzieci Zuu i tam, buszując z maluchami po krzakach, starał się zapomnieć o tym, że właśnie stracił przyjaciółkę. Zuu rozumiała go teraz najlepiej ze wszystkich, bo Maniek nadal się nie odnalazł i całe wychowanie małych, rudych urwisów spadło jej na głowę. Chodziła więc na polowania spokojna, bo wiedziała że Fokus w tym czasie pilnuje maluchów. Liski podrosły, ich futra stawały się rude, ogony zaczynały przypominać kity, a pies namiętnie uczył je kopać nory w lesie. I w sumie to Zuu nie wiedziała kto miał większą radość z tego kopania, czy maluchy czy Fokus.

Tego dnia Fokus zjadł śniadanie, pozaglądał we wszystkie kąty podwórka i widząc śpiącą pod przegorzanem Czarną, ruszył w kierunku podkopu. Po drodze minął jeszcze Stefana, który niósł w paszczy dorodną dżdżownicę w prezencie dla swojej Gieni i niezauważony przemknął podkopem w stronę lasu. Miał już wydeptaną ścieżkę prosto do nory lisicy. Nie było to dobre, bo z łatwością mógł do lisiej nory trafić praktycznie każdy. Dlatego też postanowił iść okrężną drogą, wchodząc w głąb rezerwatu. Uszedł spory kawał drogi, gdy nagle w powietrzu poczuł dziwny zapach. Zapach, od którego zjeżyło mu się futro na karku. Zatrzymał się, przyczaił, bardzo cicho i powoli ruszył do przodu. Już po kilku metrach dostrzegł leżącą w krzakach postać. Dostrzegł ją w zaroślach. Jej futro pokrywały rzesze much, a ona sama, półprzytomna, nie była w stanie podnieść głowy. Fokus zbliżył się ostrożnie do postaci i wtedy zrozumiał, że ma do czynienia z wilczycą. Prawdziwą wilczycą. Przyjrzał jej się dokładnie. Miała czarne futro, duże łapy i zaciśnięty drut dookoła szyi. Jego drugi koniec był przywiązany do potężnej sosny. Stało się jasne, że wpadła w zastawione sidła. Im dłużej próbowała się z nich wyswobodzić, tym bardziej pętla zaciskała się wokół jej głowy. Rozcięła szyję i utworzyła głęboką ranę. Wilczyca nie miała siły się nawet podnieć. Fokus podszedł do niej. Żyła, ale nie była w stanie powiedzieć ani słowa. Stało się jasne, że pies sam tu nic nie poradzi. Potrzebne mu wsparcie.
- Pomogę Ci, nie bój się, ale muszę mieć kogoś do pomocy - powiedział tylko do wilczycy, która resztką sił, swoimi wielkimi czarnymi oczami, starała się dać znać, że jej bardzo potrzebuje.

Fokus odwrócił się i pogonił ile sił w łapach na pasiekę. Wpadł na nią jak bomba, zasapany tak, że nie był w stanie wydusić z siebie słowa. Z jego chaotycznej mowy Wrzosek zrozumiał tylko, że ktoś w padł w sidła, że potrzebne są nożyce do drutu i koniecznie Nawłotka z lekami i wodą. Nawłotka przygotowała apteczkę, butelkę wody i pognali z powrotem. Zaskoczona Czarna nawet nie zapytała czy na nią poczekają, tylko popędziła za nimi. Gdy dotarli na miejsce Wrzosek przeciął drut, teraz tylko trzeba było delikatnie wyciągnąć go z szyi wilczycy. Ta słaba, nie bardzo kojarząc co się dzieje, powarkiwała szczerząc zęby.

- No, nie denerwuj się – uspokajała Nawłotka. - Jak mam Ci pomóc, to musisz mi zaufać. Muszę to wyciągnąć z rany, choć nie bardzo wiem jak to zrobić… Wbite jest paskudnie i od kilku dni. W zasadzie zaczęło już wrastać w skórę - powiedziała skrzatka kręcąc z politowaniem głową.
Wspólnymi siłami Wrzosek i Nawłotka poluzowali na tyle zaciśnięty drut, że powoli, bardzo powoli, udało się wyciągnąć go z rany. Wilczyca warczała, marszczyła nos i nie była zachwycona całą sytuacją. Potem Nawłotka dała jej pić i zaczęła opatrywać ranę. Widać było, że woda dodała jej sił, bo wilczyca próbowała usiąść.
- Powoli, masz na to czas, nie forsuj się – przekonywała skrzatka.
- Ale ja muszę do moich dzieci! Idą z watahą. Ja tu zostałam, bo jak widzisz, nie mogłam z nimi dalej ruszyć.
- Powiedz proszę, jak to się stało, że taka piękna i mądra wilczyca wpakowała się w takie kłopoty? – zainteresowała się Nawłotka.
- Ja bym chciał się dowiedzieć, od kiedy w tych lasach mieszkają wilki? - wtrącił mocno zaskoczony pies.
- Mieszkają, jak widzisz. Ale my jesteśmy wędrowną watahą, przemierzamy rezerwat i codziennie jesteśmy w innym miejscu. To, że nas nie widać, nie znaczy, że nas tu nie ma. Unikamy ludzi, staramy się być w głębi lasu. Szybciej usłyszysz pieśń mojego rodu do księżyca, niż nas zobaczysz - oznajmiła wilczyca. - Wędrowaliśmy od kilku dni, dzieci były głodne, a ja zobaczyłam zająca. Ruszyłam za nim w pościg i wpadłam w to coś… A tak w ogóle, to Zadra jestem.
- Zadra? Ciekawe imię – stwierdził Fokus.
- Zadra, bo ze mną się nie zadziera. Jestem czarną wilczycą, podążam za watahą, bronię jej, jestem jakby w stadzie, ale trochę poza nim. Obserwuję, oceniam sytuację i reaguję.
- Jesteś wojowniczką! - wykrzyknęła Nawłotka.
- Można to tak określić – zgodziła się Zadra.
- Jak długo tu już jesteś? – zapytała Czarna, która na wszelki wypadek przycupnęła w pobliskiej kępie traw.
- A niech mnie! - uśmiechnęła się Zadra - Jeszcze tu kota nie było!
- Kocicy jak coś, kocicy - oburzyła się Czarna.
- Niech będzie. Zaraz, niech no pomyślę… Słońce już pięć razy wstało. Oj, długo. Za długo! Muszę się spieszyć.
- Zaraz, zaraz. Dziś nie ma na to szans, jesteś za słaba - sprzeciwiła się Nawłotka – I musisz coś zjeść.
- Zjeść? No, dobrze by było, ale nie mam nic – rzekła smutno Zadra.
- Czekajcie! Idę do Zuu, może się czymś podzieli – zadecydował Fokus i ruszył przez zarośla.
Nie było go długą chwilę, ale wrócił z dorodną kurą.
- Kura? – zdziwiła się wilczyca. – Oj, to mam jeszcze skubanie…
- No, ja Ci jej raczej nie wyskubię - odparł Fokus – A… w sumie to Ci pomogę - dodał patrząc na zdziwioną minę Zadrę.
- To Wy sobie skubcie tą kurę. Ja zabieram Wrzoska i Nawłotkę i wracamy - postanowiła zdegustowana Czarna. Zapakowała skrzaty na grzbiet i powoli, z zadartym ogonem, ruszyła w kierunku pasieki.

Zadra siedziała z Fokusem do wieczora. Odzyskała siły i powzięła decyzję, że przy blasku księżyca ruszy w dalszą drogę. Spieszyło jej się bardzo do dzieci.

- Pewnie myślą, że matki już nie zobaczą – martwiła się - muszę szybko je odnaleźć.
- Jak sądzisz, spotkamy się jeszcze? – spytał Fokus.
- Nie wiem, może. Ale na pewno nie raz mnie usłyszysz. Będziemy śpiewać do księżyca pieśń naszego rodu. Słychać ją z daleka.
- Ja też ją śpiewam! Moi przodkowie też byli wilkami – dumnie oznajmił pies.
- No, widzę, że Ty taki jesteś do nas… ciut podobny. Imię masz wilcze, ale niestety bardziej pies jesteś niż wilk. Za to wspaniały pies!
- Mam wilcze imię? – zdziwił się szczerze Fokus.
- Oczywiście! Fokus znaczy: ciepło, skupienie na sobie uwagi. Jesteś jak ognisko, grzejesz wszystkich swoim wewnętrznym ciepłem. Jesteś dobrym psem, masz dobre serce. Dziękuję Ci za wszystko. A teraz czas na mnie. - Wilczyca zakręciła się w kółko, obwąchała całe miejsce dookoła siebie i złapała trop. - Do zobaczenia, Fokusie. I jeszcze raz dziękuję!
- Do zobaczenia. Uważaj na siebie i znajdź swoją watahę - odpowiedział pies.
Zadra powoli ruszyła do przodu. Potem coraz szybciej i szybciej. Wkrótce zniknęła w ciemnym lesie.
Fokus ruszył do domu.
- To było coś niesamowitego. Spotkałem tak piękną wilczycę! Szkoda, że nie jestem wilkiem, ruszyłbym z nią - rozmyślał pies. Zmienił jednak zdanie gdy popatrzył na swoje podwórko, śpiącą przy jego budzie kocicę i Stefana szukającego dżdżownic. – E, tam… W domu najlepiej! Dobrze że go mam - dodał w myślach Fokus i usiadł koło śpiącej przyjaciółki.

c.d.n.


Autor: Ewa Zawadzka

2023-06-23

Powyższy tekst chroniony jest prawami autorskimi. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaden z fragmentów lub całość tekstu nie może być kopiowana ani publikowana w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody Autorki. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.

Kontakt:

redakcja(at)korwinow.com

tel. 516 464 400

Najczęściej czytane:

W cieniu Gór Sokolich - 10 Balbina

Rowerowa jesień


W cieniu Gór Sokolich - 01 Coś


Polecane strony:

 

KB Systems s.c. - projektowanie zaawansowanych aplikacji internetowych

 

Elunia.korwinow.com - wiersze, rymowanki, fraszki

 

CampingSielanka.pl - biwak, kajaki, relaks

 

 

 

Wykorzystujemy pliki cookies, aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies kliknij tutaj.